5 część - nowy dom i życie ... chyba ....
Weszliśmy
do sklepu.Nie było żywej duszy.Co prawda sztywni nie są żywi ,ale
ich też tam nie było.
Po
kolei przechadzaliśmy się po alejkach i sprawdzaliśmy czy nie ma
nikogo.Na szczęście nikogo nie było.Zamknęliśmy dobrze drzwi aby
żaden sztywny się nie dostał.Musieliśmy przeszukać wszystkie
pokoje . To był mały sklep więc ich za dużo tam nie
było.Zauważyłam ,że tam dość dużo było jedzenia.Byłam
strasznie głodna.Sprawdzałam czy tam jest jakaś
kuchnia.Była.Wzięłam makaron , garnek oraz sos pomidorowy.Zrobiłam
spaghetti.Wyjęłam z szafki naczynia. Widelce musiałam szukać ,
ale znalazłam.Podałam do stołu i zawołałam wszystkich.Oni też
byli głodni.No wiadomo po tak wyczerpującej podróży.Zapytałam
się czy smakowało ,ponieważ zbytnio nie umiem gotować.Wszyscy
odpowiedzieli ,że było smaczne.Rozłożyliśmy na podłodze dwa
prześcieradła.Artur spał z Patką a ja z Danielem.Wzięliśmy
koce.Poszliśmy spać.Następnego ranka wstałam wyjątkowo
wcześnie.Wzięłam artykuły spożywcze i zrobiłam śniadanie.Nie
musiałam ich budzić , ponieważ obudziło ich niepokojące stukanie
do drzwi.Nie mogliśmy jednak sprawdzić kto to był ,bo nie mieliśmy
jak.Przyłożyłam ucho do drzwi.Nagle coś wybiło szybę i chwyciło
mnie za włosy.Zaczęłam się wyrywać.Krzyczałam.Artur oraz Daniel
mi pomogli wyjąć głowę ze szpary.Otarłam się o szkło
szyją.Miałam ją całą we krwi.Położyli mnie na kocu.Straciłam
przytomność.
Po
obudzeniu nie mogłam się ruszyć.Zawołałam Daniela.
-Co
się stało? Czemu nie mogę się ruszyć ? - zapytałam z bólem
-Cała
szyja ci krwawiła . Zemdłałaś.Nie możesz się ruszyć bo masz
zabandażowaną szyję.Miałaś bardzo dużo ran na niej.Nie dziwię
się ,że straciłaś przytomność.
-Zamurowaliście
dziurę ?
-Jeszcze
nie.Na razie tak jak słychać dobijają się.Myśleliśmy ,że cię
udrapali.Na szczęście odkaziliśmy ci rany . Gdybyś została
zarażona to w czasie odkażania trzęsłabyś się.Wszyscy martwili
się o ciebie.Mam nadzieję ,że niedługo stąd pojedziemy.
-Pojedziemy
jak z Paulą będzie wszystko w porządku – dopowiedział Artur
-Oj
kochana teraz wiesz ,że nie wolno przykładać uszu do drzwi.-
powiedziała drwiącym głosem Patrycja.
-Przestań
, mnie wszystko boli a ty się ze mnie naśmiewasz. -powiedziałam
-Chciałam
ci tylko poprawić humor. - powiedziała Pati
-Jednak
ci się nie udało.
Nareszcie
odzyskałam czucie w szyi.Mogłam wstać , ale z trudem udało
się.Powiedziałam ,że musimy jak najszybciej wyjechać z tej
dziury. Szybko spakowaliśmy jedzenie.Sprawdziliśmy czy teren jest
czysty.Był.Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz