poniedziałek, 7 lipca 2014

5 część - nowy dom i życie ... chyba ....

Weszliśmy do sklepu.Nie było żywej duszy.Co prawda sztywni nie są żywi ,ale ich też tam nie było.
Po kolei przechadzaliśmy się po alejkach i sprawdzaliśmy czy nie ma nikogo.Na szczęście nikogo nie było.Zamknęliśmy dobrze drzwi aby żaden sztywny się nie dostał.Musieliśmy przeszukać wszystkie pokoje . To był mały sklep więc ich za dużo tam nie było.Zauważyłam ,że tam dość dużo było jedzenia.Byłam strasznie głodna.Sprawdzałam czy tam jest jakaś kuchnia.Była.Wzięłam makaron , garnek oraz sos pomidorowy.Zrobiłam spaghetti.Wyjęłam z szafki naczynia. Widelce musiałam szukać , ale znalazłam.Podałam do stołu i zawołałam wszystkich.Oni też byli głodni.No wiadomo po tak wyczerpującej podróży.Zapytałam się czy smakowało ,ponieważ zbytnio nie umiem gotować.Wszyscy odpowiedzieli ,że było smaczne.Rozłożyliśmy na podłodze dwa prześcieradła.Artur spał z Patką a ja z Danielem.Wzięliśmy koce.Poszliśmy spać.Następnego ranka wstałam wyjątkowo wcześnie.Wzięłam artykuły spożywcze i zrobiłam śniadanie.Nie musiałam ich budzić , ponieważ obudziło ich niepokojące stukanie do drzwi.Nie mogliśmy jednak sprawdzić kto to był ,bo nie mieliśmy jak.Przyłożyłam ucho do drzwi.Nagle coś wybiło szybę i chwyciło mnie za włosy.Zaczęłam się wyrywać.Krzyczałam.Artur oraz Daniel mi pomogli wyjąć głowę ze szpary.Otarłam się o szkło szyją.Miałam ją całą we krwi.Położyli mnie na kocu.Straciłam przytomność.
Po obudzeniu nie mogłam się ruszyć.Zawołałam Daniela.
-Co się stało? Czemu nie mogę się ruszyć ? - zapytałam z bólem
-Cała szyja ci krwawiła . Zemdłałaś.Nie możesz się ruszyć bo masz zabandażowaną szyję.Miałaś bardzo dużo ran na niej.Nie dziwię się ,że straciłaś przytomność.
-Zamurowaliście dziurę ?
-Jeszcze nie.Na razie tak jak słychać dobijają się.Myśleliśmy ,że cię udrapali.Na szczęście odkaziliśmy ci rany . Gdybyś została zarażona to w czasie odkażania trzęsłabyś się.Wszyscy martwili się o ciebie.Mam nadzieję ,że niedługo stąd pojedziemy.
-Pojedziemy jak z Paulą będzie wszystko w porządku – dopowiedział Artur
-Oj kochana teraz wiesz ,że nie wolno przykładać uszu do drzwi.- powiedziała drwiącym głosem Patrycja.
-Przestań , mnie wszystko boli a ty się ze mnie naśmiewasz. -powiedziałam
-Chciałam ci tylko poprawić humor. - powiedziała Pati
-Jednak ci się nie udało.
Nareszcie odzyskałam czucie w szyi.Mogłam wstać , ale z trudem udało się.Powiedziałam ,że musimy jak najszybciej wyjechać z tej dziury. Szybko spakowaliśmy jedzenie.Sprawdziliśmy czy teren jest czysty.Był.Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz