poniedziałek, 7 lipca 2014

4 część - mamy kłopoty

Poszliśmy na dół aby lepiej się przyjrzeć.Daniela również zawołaliśmy żeby wiedział co się dzieje.Od razu przybiegł.Pytał co się stało.Ja odpowiedziałam ,aby zobaczył przez okno.Sztywni nas zauważyli.Zaczęli dobijać się do drzwi.Przestraszyłam się.Powiedziałam :
-Wiecie co musimy jak najszybciej stąd uciekać a co wy o tym myślicie ?
-My też tak uważamy.
-To co pakujemy się?
-No oczywiście , że tak
Zaczeliśmy pakować ubrania ,ale tylko połowę.Daniel zaczął pakowac jedzenie niestety mało go było.Ja zaczęłam pakować wszystkie przybory toaletowe.Artur nalewał do butelek wodę z kranu.Patrycja pakowała trochę ksiązek i zdjęć swoich,moich ,Artura i inne.Wyszliśmy drzwiami tylnymi.Torby z rzeczami spakowaliśmy do bagażnika.Ja z Danielem usiedliśmy z tyłu a Pati z Arturem z przodu.Bałam się więc Daniel mnie przytulił.Pojechaliśmy.Sądziłam ,że mogliśmy pojechać do moich rodziców.Więc pojechaliśmy.Wysiedliśmy z samochodu.Drzwi były otwarte.W domu moich rodziców było dziwnie.Poszłam zobaczeć czy są.Przechadzałam się pokój po pokoju.Zauważyłam rodziców postrzelonych w łóżku ,w ojca ręce był pistolet.Usiadłam na krześle i poczułam ,że moje życie straciło sens.Pocichutku płakałam.Artur , Daniel i Paula przyszli.Próbowali mnie pocieszyć.Zastanawiałam się skąd moi rodzice mieli pistolet.Uspokoiłam się.Ale nadal łzy leciały mi po policzkach.Postanowiłam spakować suchą żywność.Moi rodzice mieli jej dość dużo.W jednej z półek były działające latarki a obok nich bardzo dużo baterii.Bez zastanowienia wzięłam i latarki i baterie.Pistolet również wzięłam.Sprawdziłam czy coś jeszcze zostało.Zostały cztery kule.Sprawdziłam czy w sejfie nic nie ma.Odziwo z tego co policzyłam było jeszcze 57 kul.Zastanawiałam się skąd Tata tyle tego ma.Teraz wiem dlaczego rodzice gdy byłam mała nie pozwalali mi dotykać sejfu.Teraz da się to wytłumaczyć.Szkoda ,że rodzice musieli umrzeć od pistoletu.Zawsze myślałam ,że umrą ze starości.Cóż jednak tak się nie stało.Spakowaliśmy wszystko i wyszliśmy z domu.Nasz samochód jeszcze stał nienaruszony.Pojechaliśmy przed siebie.Ja nadal płakałam.Daniel przytulił mnie i odziwo pocałował w czoło.Zasnęłam na jego kolanach.Gdy się obudziłam jeszcze jechaliśmy.Zapytałam się gdzie jesteśmy.Nikt mi nie odpowiedział.Zauważyłam ,że Daniel to jeden ze sztywnych.Przestraszyłam się.Wołałam o pomoc Pauli.Paulina też była sztywnym.Artur też.Otrząsnełam się.Boże to był tylko sen.Obudziłam się roztrzęsiona.Daniel mówił ,że to był tylko koszmar.Całe szczęście.Dojechaliśmy do jakiegoś sklepu.Wzięłam pistolet.Co prawda nie umiałam z niego strzelać,ale to dla bezpieczeństwa.

1 komentarz: