sobota, 9 sierpnia 2014

19 część opowiadania – Wracam do domu.

Nastała noc. Poszłam do Maćka namiotu ,aby zabrać swoje rzeczy. Udałam się do Karoliny namiotu. Szybko zasnęłam. Obudziłam się o 10. Był chłodny dzień. Wstałam i poszłam usiaść na ławce. Przyszedł do mnie Maciek.
-Chcesz dzisiaj wrócić do domu?
To było dość dziwne pytanie
-A co to za pytanie?
-No pytam się – powiedział
-No tak.
-Spakuj się i wracaj do domu. -powiedział
-Dziękuję. A i...
-Nie mów już nic bo zmienię zdanie.
Poszłam do namiotu.Spakowałam swoje rzeczy chociaż nie miałam ich zbyt wiele. Pożegnałam się z Karoliną i pognałam do domu. Patrycja na mój widok rozpłakała się. Odłożyłam wszystkie rzeczy i pobiegłam do pokoju Seby. Leżał. Na szczęście żył. Boże jaka ja byłam wtedy zadowolona. Przytuliłam go i pocałowałam.
-Jak się czujesz ? -zapytałam z łzami w oczach
-Dobrze. Nic ci nie zrobił ?
-Nie.
Zadowolona położyłam się na łóżku. Nagle usłyszałam krzyk Jacka ,który był na zewnątrz. Był otoczony szwendaczami. Natychmiast pobiegłam do niego i mu pomogłam. Poszliśmy do domu.
Codziennie pomagałam Sebastianowi jak mogłam.
*2 miesiące później.
Seba nareszcie wyzdrowiał. Mógł chodzić ze mną na długie spacery. Cieszyłam się tymi chwilami spędzonymi z nim.Byłam z Sebą w pokoju i rozmawialiśmy. Wszedł Artur i powiedział :
-Paula zabieram ci Sebastiana. Idziemy po zapasy.
-Okej.
Wszyscy poszli tylko ja z Patrycją zostałyśmy. Po 20 minutach jeszcze nie wracali. Usłyszeliśmy ,że zatrzymał się pod naszym domem samochód. Zerknęliśmy przez okno i zobaczyliśmy ,że to nie jest naszej grupy . Z auta wyszli mężczyźni. Zmierzali w nasz kierunek. Chciałyśmy się gdzieś schować ,ale nie bardzo było gdzie.
-Pati gdzie się chowamy?
-Może pod łóżko?
-Dobra -powiedziałam pocichu
Natychmiast schowałyśmy się pod łóżko.Strasznie się bałam.Kroki były coraz głośniejsze. Ktoś wszedł do pokoju.
-Dobra chcecie się bawić w chowanego? Bo ja chętnie. -powiedział
Był coraz bliżej łóżka. Nie wiem dlaczego ale jego głos był mi znany. Niestety ale nas zauważył. Najpierw wyjął Patrycję ja natomiast nie chciałam wychodzić. Złapał mnie za nogę. Jednak nie zdołał mnie wyjąć.
-Dobra chcesz tak się bawić? Okej.
Wyjął pistolet po czym przyłożył mi do skroni.
-Jak chcesz mogę pociągnąć za spust. - powiedział z fałszywym uśmiechem
Musiałam wyjść spod łóżka. Już wiem kto to był. Oczywiście mój wróg.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziękuję za 500 wejść !!! Jesteście kochani ♥

2 komentarze: