niedziela, 6 lipca 2014

1 część - Apokalipsa nadchodzi...

Cześć nazywam się Paulina Wójt.Opowiem wam wydarzenie z mojego życia.A więc był 13 kwietnia , dość chłodny dzień.
Rano jak zawsze ubrałam się , zjadłam śniadanie , umyłam się i poszłam do mojego ulubionego parku.Był on położony bardzo blisko mojego domu.Usiadłam na ławce.I zaczęłam słuchać śpiewu ptaków oraz krzyczących dzieci z pobliskiego placu zabaw.Ale coś było nie tak.Zazwyczaj było więcej dzieci oraz ludzi siedzących na ławkach.Zbytnio nie zmartwiłam się tym.Pomyślałam że może dzisiaj był chłodniejszy dzień dlatego ludzie nie przebywali w parku.A więc wstałam i poszłam do domu.Mieszkali ze mną dwaj przyjaciele - Artur oraz jego dziewczyna Patrycja.Z Patrycją przyjaźniłam się od dziecka.Zobaczyłam czy oni byli , ale ich nie było. Zawsze do mnie dzwonili ,gdy gdzieś wychodzili. Możliwe ,że im się telefon rozładował.Poszłam do kuchni zrobić sobie herbatę a potem do pokoju. Na wszelki wypadek zamknęłam drzwi od mieszkania.Usiadłam na kanapie i zaczęłam czytać książkę.Przerwało mi głośne pukanie do drzwi.Szybko zeszłam na dół i zobaczyłam ,że to Artur i Patrycja.Kazali mi otworzyć więc otworzyłam.Byli zdyszani.Zapytałam się co się stało.Oni kazali mi usiąść.Usiadłam na kanapie i czekałam aż mi wytłumaczą. Artur zaczął :
-Paulina wiem , że nam nie uwierzysz. A więc byliśmy w hotelu.Zamówiliśmy 2 napoje , gdy nagle zobaczyliśmy dwóch biegnących mężczyzn.Weszli z głośnym hukiem i trzymali drzwi z całej siły . Krzyczeli , Ale nie do końca usłyszałem co.Uznaliśmy ich za jakiś chorych ludzi.Nagle w oddali było słychać jakieś postacie. Chodzili bardzo dziwnie.Jakby wypili.Podeszli do drzwi.Ich twarze wyglądały trochę dziwnie .Dokończyliśmy swoje napoje.Zobaczyliśmy ,że ci ludzie nie umieli otworzyć drzwi. Jakby nie wiedzieli gdzie jest klamka.
-A ile ich było ? - zapytałam z zaciekawieniem.
-Ich było chyba z 10. Mogę dokończyć ? - powiedział Artur.
-Tak – powiedziałam.
-Ci dwaj mężczyźni ,którzy trzymali drzwi nie dali rady i je puścili.Ludzie zaczęli wchodzić i zjadać innych.My na szczęście uciekliśmy.
-Całe szczęście. - powiedziałam
-Wierzysz nam ? -zapytali się jednocześnie.
-Tak. Od samego rana wszyscy mieszkańcy zaczęli zachowywać się dziwnie.

Byłam zbyt zmęczona ,aby dalej myśleć.Poszłam spać.

1 komentarz: