poniedziałek, 14 lipca 2014

13 część opowiadania - muszę bliżej poznać sprawcę.

-Dobrze.A może chcesz się przejść do lasu ? - zapytał
Nie wiedziałam co odpowiedzieć.Do lasu ? Wiem co on knuł.Chciał mnie tam zaatakować.
-Nie mogę chodzić.Przepraszam. -powiedziałam
-Nic nie szkodzi.
-Dobra spróbuję cię odprowadzić.Chociażby kawalontek.
Nie wiem na co ja się zgodziłam.Boże co ja zrobiłam.
-Okej.To idziemy.
Delikatnie kulałam.On się dziwnie wiercił.Spoglądał w kieszenie.Pewnie patrzył czy nie ma może noża.Odprowadziłam go do lasu.Chwycił mnie za rękę i powiedział ,że mi dziękuję.Przytulił mnie po czym pocałował w policzek.Zarumieniłam się.Chciał mnie uwieść.A może się pomyliłam.Jednak to nie ten człowiek?Zakręciło mi się w głowie.Upadłam.Obok mnie było parę sztywnych.Nie poradziłabym sobie z nimi.Poczołgałam się do pobliskiego drzewa.Wiedziałam ,że to już koniec.Nie krzyczałam ,ponieważ przylazłoby ich więcej.Nie wiem skąd ,ale Maciek przybiegł i mi pomógł.Widziałam w jego ręce ten sam nóż ,którym zostałam zaatakowana.Maciek podniósł mnie po czym zaniósł do domu.
-Dziękuję – powiedziałam
-A proszę.Jutro też się spotkamy ?
-Dobrze.To przy tym jeziorku obok.O godzinie 14 :00.
-Okej
Bałam się spotkania z nim.Ale nie odmówiłam mu ,ponieważ uratował mi życie.Ale zaraz ,zaraz najpierw chciał mi je odebrać a później uratować ? Coś mi nie pasowało.Myśl przerwał mi Seba
-Jak ty chcesz się z nim spotkać? A tak w ogóle kto to jest ?
-No normalnie się z nim spotkam. Hmm.... To jest Maciek
-O nie nie mów mi ,że to jest ten Maciek
-Tak ten -powiedziałam
-Przecież wiesz ,że nie powinnaś się z nim spotykać.Znowu ci zrobi krzywdę.Będę musiał cię ratować.
-Seba.Chcę go bliżej poznać aby go rozszyfrować.
-Okej.Ale wiesz o tym ,że może przy tym ci się stać krzywda
-Wiem.Życie wymaga poświęceń.
Położyłam się na łóżku i zasnęłam.Nie mogłam doczekać się spotkania.
Obudziłam się.Kurcze była godzina 13:23.Muszę się przygotować.Ubrałam się w sukienkę.Założyłam buty.Poszłam coś zjeść.Uczesałam się.Umyłam  i poszłam.Z tego co patrzyłam się na zegarek była godzina 13:49.Muszę się pośpieszyć! Rozglądałam się po okolicy ,aby sprawdzić czy nie ma sztywnych.Nie było.Poszłam na umówione miejsce.Czyli obok jeziorka.Maćka jeszcze nie było.Usłyszałam nagle szmer.Dobiegało to z krzaków.Przestraszyłam się gdy ktoś nagle złapał mnie za biodra.
-Hej.Przestraszyłeś mnie – powiedziałam
-O przepraszam.
Usiedliśmy sobie przy jeziorku.Złapał mnie za biodro po czym przytulił.Odrzuciłam go.
-Nie chcesz się poprzytulać.Dobra jak chcesz.
Ponownie wziął mnie za biodra.Położył mnie na plecy.Nie raczej rzucił.Nie bardzo wiedziałam co on kombinował.  Usiadł na mnie.Wyjął nóż.Po czym uciął ramiączka.Zdarł ze mnie sukienkę.Zaczął całować  po brzuchu.Próbowałam się wyrwać, lecz to nie podziałało.
Wyrwałam się.Wzięłam sukienkę i biegłam przed siebie.Na darmo.Dogonił mnie.Przewróciłam się.
-Czemu uciekasz ? Wiesz, że nikt ci nie pomoże.Nawet nie krzycz.
-Proszę, zostaw mnie.Czego chcesz? -powiedziałam zapłakana
Usiadł obok mnie i powiedział:
-Oj kochana, kochana.Pamiętasz mnie? Wiesz czego chcę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz