4 część - mamy kłopoty
Poszliśmy
na dół aby lepiej się przyjrzeć.Daniela również zawołaliśmy
żeby wiedział co się dzieje.Od razu przybiegł.Pytał co się
stało.Ja odpowiedziałam ,aby zobaczył przez okno.Sztywni nas
zauważyli.Zaczęli dobijać się do drzwi.Przestraszyłam
się.Powiedziałam :
-Wiecie
co musimy jak najszybciej stąd uciekać a co wy o tym myślicie ?
-My
też tak uważamy.
-To
co pakujemy się?
-No
oczywiście , że tak
Zaczeliśmy
pakować ubrania ,ale tylko połowę.Daniel zaczął pakowac jedzenie
niestety mało go było.Ja zaczęłam pakować wszystkie przybory
toaletowe.Artur nalewał do butelek wodę z kranu.Patrycja pakowała
trochę ksiązek i zdjęć swoich,moich ,Artura i inne.Wyszliśmy
drzwiami tylnymi.Torby z rzeczami spakowaliśmy do bagażnika.Ja z
Danielem usiedliśmy z tyłu a Pati z Arturem z przodu.Bałam się
więc Daniel mnie przytulił.Pojechaliśmy.Sądziłam ,że mogliśmy
pojechać do moich rodziców.Więc pojechaliśmy.Wysiedliśmy z
samochodu.Drzwi były otwarte.W domu moich rodziców było
dziwnie.Poszłam zobaczeć czy są.Przechadzałam się pokój po
pokoju.Zauważyłam rodziców postrzelonych w łóżku ,w ojca ręce
był pistolet.Usiadłam na krześle i poczułam ,że moje życie
straciło sens.Pocichutku płakałam.Artur , Daniel i Paula
przyszli.Próbowali mnie pocieszyć.Zastanawiałam się skąd moi
rodzice mieli pistolet.Uspokoiłam się.Ale nadal łzy leciały mi
po policzkach.Postanowiłam spakować suchą żywność.Moi rodzice
mieli jej dość dużo.W jednej z półek były działające latarki
a obok nich bardzo dużo baterii.Bez zastanowienia wzięłam i
latarki i baterie.Pistolet również wzięłam.Sprawdziłam czy coś
jeszcze zostało.Zostały cztery kule.Sprawdziłam czy w sejfie nic
nie ma.Odziwo z tego co policzyłam było jeszcze 57
kul.Zastanawiałam się skąd Tata tyle tego ma.Teraz wiem dlaczego
rodzice gdy byłam mała nie pozwalali mi dotykać sejfu.Teraz da się
to wytłumaczyć.Szkoda ,że rodzice musieli umrzeć od
pistoletu.Zawsze myślałam ,że umrą ze starości.Cóż jednak tak
się nie stało.Spakowaliśmy wszystko i wyszliśmy z domu.Nasz
samochód jeszcze stał nienaruszony.Pojechaliśmy przed siebie.Ja
nadal płakałam.Daniel przytulił mnie i odziwo pocałował w
czoło.Zasnęłam na jego kolanach.Gdy się obudziłam jeszcze
jechaliśmy.Zapytałam się gdzie jesteśmy.Nikt mi nie
odpowiedział.Zauważyłam ,że Daniel to jeden ze
sztywnych.Przestraszyłam się.Wołałam o pomoc Pauli.Paulina też
była sztywnym.Artur też.Otrząsnełam się.Boże to był tylko
sen.Obudziłam się roztrzęsiona.Daniel mówił ,że to był tylko
koszmar.Całe szczęście.Dojechaliśmy do jakiegoś sklepu.Wzięłam
pistolet.Co prawda nie umiałam z niego strzelać,ale to dla
bezpieczeństwa.
Potrzebuję więcej ;---;
OdpowiedzUsuń